sobota, 14 stycznia 2017

Walentynki - oryginalna gra i materiały walentynkowe dla anglistów

Do Walentynek został nam wprawdzie jeszcze cały miesiąc, ale ja już dziś chciałabym rozpocząć serię postów z propozycjami na walentynkowe zabawy do nauki angielskiego. W najbliższych kilku postach pojawią się pomysły na zabawy walentynkowe, darmowe materiały i misja tematyczna związana z Walentynkami. 

Szczerze mówiąc, osobiście jakoś nie bardzo przepadam za tym świętem, ale z reguły kojarzone ono jest z tradycją anglosaską, więc na zajęciach często jednak pojawiała się lekcja kulturowa związana z Walentynkami. Nie każdy wie, że Walentynki mają swoje odległe początki jeszcze w starożytnym Rzymie. W średniowieczu święto rozpowszechniło się najbardziej we Francji i Anglii. Jednak to Amerykanka - Esther Howland, zapoczątkowała wysyłanie gotowych kartek walentynkowych i założyła pierwszą firmę, produkującą takie kartki. 

Moją pierwszą propozycją walentynkową będzie zabawa w "Heart Hunt".

Heart hunt

To zabawa walentynkowa, którą możemy dostosować do różnych grup wiekowych. Ja wykorzystuje ją w klasach 1-6. Przy czym w klasie 1 używam tylko kilku najprostszych słów (love, joy, kisses, happiness) i określeń typu „a lot of”, „a bit of”. Natomiast w klasie 6, pojawia się już sporo słów i określeń związanych z ilością. Przebieg gry opiszę na przykładzie zabawy dostosowanej do moich czwartoklasistów.



Potrzebne materiały: 
- serduszka z wypisanymi słowami, które ukryjesz w klasie, (szablony serduszek) - ja na swoich zawarłam słowa: friendship, trust, kisses, love, joy, beauty, happiness, charm oraz określenia ilości (najlepiej wydrukowane na innym kolorze papieru) takie jak: tube of, dash of, slice of itp.
- szablony przepisu na eliksir miłosny - gotowy znajdziesz TUTAJ
- flashcards ze słowami, których uczniowie jeszcze nie znają (flashcards z określeniami ilości)



Przebieg gry: w sali ukrywamy serduszka w dwóch kolorach (jedne reprezentują ilości, drugie uczucia lub czynności związane z miłością – bez obaw, tylko tą platoniczną ;) Serduszek powinno być sporo, tak żeby każde z dzieci miało szansę znaleźć 10 serduszek – 5 z ilością i 5 z uczuciami itd. Zadaniem uczniów, jest odnaleźć podaną ilość serduszek oraz dopasować je w pary wg uznania (np. a slice of – beauty). Następnie, na podstawie swoich par, mają za zadanie napisać przepis na eliksir miłosny. Warto pozwolić uczniom korzystać ze słowników podczas pisania, lub chociaż zapisać na tablicy określenia, których mogą użyć w przepisie (mix, add, bake, fry itp.).

Ważne!
Zachowajcie swoje przepisy. Będą nam potrzebne do walentynkowej misji tematycznej!





środa, 11 stycznia 2017

Zjadacze czasu - przepisywanie - jak stworzyć dobrą notatkę dla uczniów

Oczywiście nie unikniesz całkiem przepisywania z tablicy. Tematy lekcji, przykłady, zadania, praca domowa. To w zeszycie znaleźć się musi. Jednak możesz ograniczyć przepisywanie do minimum. Mam tu na myśli szczególnie zapisywanie do zeszytu "notatek z lekcji".

Na początku swojej pracy w podstawówce chciałam przekazać swoim uczniom jak najwięcej informacji. Przez to tworzyłam dość obszerne notatki i pilnowałam ich zapisywania do zeszytu. Chciałam, żeby w każdej chwili mogli sięgnąć do zeszytu i na podstawie zawartych tam informacji, rozwiązywać zadania. Mogłam oczywiście rozdać uczniom ksero notatki do wklejenia, ale wtedy nikt by do niej nie zajrzał. Wydawało mi się, że jak uczniowie będą przepisywać, to zawsze coś im w głowach zostanie. Rezultat był taki, że traciłam na to mnóstwo czasu, przez co mniej go było na ćwiczenia praktyczne. Poza tym, uczniowie marudzili, że tak dużo muszą pisać. Prawda jest taka, że w większości podręczników znajdują się niezbędne wiadomości z zakresu np. gramatyki. W końcu przemyślałam sprawę, pogrzebałam w Internecie i obszerne notatki o zastosowaniu czasu Present Simple i tym podobnych wylądowały w koszu. 

 Znalazłam kilka interesujących metod sporządzania dobrych notatek, ale jedna z nich szczególnie przypadła mi do gustu. Mam tu na myśli metodę Map Myśli. W tej metodzie wykorzystujemy elementy graficzne - rysunki, schematy, różne kolory. 

Wypróbowałam metodę. Tworzę notatkę, która ma postać graficzną, powielam i rozdaję uczniom (czasem rysuję na tablicy, ale tylko kiedy nie jest to zbyt skomplikowane). Czasem wspólnie tworzymy notatkę, wykorzystując na lekcji "burzę mózgów". Bardzo ważne jest, aby notatkę dokładnie omówić, żeby wszyscy zrozumieli logiczne połączenia poszczególnych elementów. Odkąd zaczęłam korzystać z  tej metody notowania, zauważyłam, że uczniom łatwiej idzie zapamiętywanie wiadomości. Kojarzą je z konkretnymi przykładami graficznymi (szczególnie jeżeli wykorzystuję zabawne obrazki do tworzenia notatek). Poza tym, nie odstraszają one tak, jak cała strona zapisana maczkiem. 

Przykładową notatkę, dotyczącą angielskich przyimków, wykonaną tą metodą znajdziesz TUTAJ
 

Wpadłam w Internecie na e-book Katarzyny Szafranowskiej, która objaśnia 5 metod notowania, w tym metodę Map Myśli. Wyjaśnia ona jak stosować tę metodę:
"Połóż kartkę w układzie poziomym. W środku, drukowanymi literami zapisz temat/główną
ideę i dodaj prosty rysunek, który kojarzy Ci się z tematem. Od tego centrum wyprowadź
linie, na których umieśćówne zagadnienia. Pisz nad linią i zapisuj tylko to, co jest
najważniejsze: słowa-klucze. Linie rysuj, używając co najmniej 3 kolorów. Nad liniami
dodawaj rysunki, które ułatwią zapamiętanie treści notatki."

Wg autorki, metoda ma liczne plusy:
"- jest metodą zarówno notowania jak i podejmowania decyzji, rozwiązywania problemów i tworzenia rozwiązań, zapamiętywania, planowania i organizowania, zarządzania czasem,
prezentowania i wiele innych
- angażuje obie półkule mózgu w pełni
- podnosi poziom inteligencji logicznej i kreatywnej
- oszczędza od 50% do 90% czasu samego notowania
- oszczędza 90% czasu nauki i powtórek".

 Czy Wam też zdarza się wykorzystywać tego typu notatki w swoich klasach?

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Gra ruchowa do nauki angielskiego - "Niebezpieczne słowo"

 Dzisiaj zaproponuję Wam grę, którą moi uczniowie uwielbiają. Często stosuję ją jako grę na koniec lekcji.  Zabawa jest odpowiednia dla dzieci od 5 r.ż. Rewelacyjnie sprawdza się przy utrwalaniu poznanego słownictwa i ćwiczeniu wymowy. Do gry można używać słów ze wszystkich możliwych dziedzin. Pomaga przekroczyć bariery w używaniu języka - zachęca uczniów to głośnego wymawiania angielskich słów.
Do gry potrzebujemy wolnej przestrzeni i muzyki. Im więcej przestrzeni uczniowie będą mogli wykorzystać, tym lepiej. Muzyka, którą wykorzystujemy, powinna być dostosowana do grupy (jeżeli grupa jest bardzo dynamiczna, lepiej kiedy muzyka jest nieco spokojniejsza).



Potrzebne materiały: odpowiednia muzyka, kartki papieru/piankowe puzzle/szarfy lub inne materiały, które służyć będą jako „schronienie” dla dzieci. Dość dużo miejsca na sali.



Przebieg gry: na sali, w odstępach układamy „schronienia”, powinno ich być o dwa mniej, niż dzieci. Ustalamy, jakiego zakresu słów będziemy używać (np. poznane ostatnio nazwy zwierząt) oraz „niebezpieczne słowo” - zwierzę po usłyszeniu nazwy którego, należy wskoczyć do najbliższego schronienia. Wybieramy jedno dziecko, które rozpocznie grę (może to być nagroda za zwyciężenie w innej grze itp.). Włączamy muzykę – w tym czasie pozostałe dzieci swobodnie poruszają się po sali. Następnie zatrzymujemy muzykę, wybrane dziecko wymienia nazwę zwierzęcia, jeśli to „niebezpieczne słowo” zadaniem dzieci jest wskoczenie do schronienia. Dziecko, które nie zdąży tego zrobić, zastępuje ucznia mówiącego nazwy. Jeżeli któryś z uczniów wskoczy do schronienia niepotrzebnie, przy innym, niż „niebezpieczne słowo”, również zastępuje mówiącego ucznia.



Przydatne uwagi: zdarza się, że są w grupie uczniowie, którzy celowo nie znajdują schronienia, lub wskakują do niego niepotrzebnie, żeby mówić słowa na głos. Wtedy można wprowadzić element rywalizacji i wspomnieć, że osoba, która ani razu (lub najmniej razy) zostanie bez schronienia będzie zwycięzcą gry (w nagrodę może np. rozpocząć grę następnym razem). W przypadku starszych dzieci i grup, które lubią rywalizację i nie mają z tym problemu, można wprowadzić element „odpadania” z gry lub omijania kolejki. 

Miłej zabawy!

niedziela, 8 stycznia 2017

Jak zoszczędzić czas na lekcji - ciągłe pytania

Kolejny "zjadacz czasu" - nieustające pytania uczniów. Zawsze zdarza się, że ktoś chce wyjść do toalety, zapytać, jak wykonać zadanie, albo uświadomić nauczyciela, że je właśnie skończył. Jedno pytanie wyzwala kolejne. Jeśli klasa jest liczna, potrafi się z tego zrobić niezłe zamieszanie.

Jak zaoszczędzić czas, który tracimy na odpowiedzi na niekończące się pytania? Przecież nie możemy zostawić uczniów bez wyjaśnienia wątpliwości związanych z wykonaniem zadania.
 Po raz kolejny zachęcam Was tutaj do wprowadzenia jasnych zasad od pierwszej lekcji. Jeżeli precyzyjnie wytłumaczymy zasady obowiązujące na lekcji, a następnie będziemy ich przestrzegać, takie problem nie będą nam dawać się we znaki.

W moich klasach stosuję parę sposobów, które pomagają mi w zarządzaniu klasą. 

I'M DONE JAR
Moi uczniowie wiedzą, że kiedy skończą zadanie wcześniej, niż reszta klasy, mogą wylosować coś z naszego słoika z dodatkowymi zadaniami. Dzięki temu, unikam ciągłego sygnalizowania, że ktoś skończył zadanie i nie pozwalam uczniom się nudzić. 
 
Do stworzenia I'm done jar, użyłam zwykłego słoika z kremu czekoladowego, na który nakleiłam etykietkę. Słoik stoi na półce, na której znajdują się również wszystkie materiały do wykonania zadań (m.in. krzyżówki, puzzle, zagadki, gry - Boggle i Memory). Materiały i zadania w słoiku zmieniam co jakiś czas, tak aby nie były monotonne i aby uczniowie nie musieli wykonywać tego samego zadania dwa razy. Pod TYM LINKIEM znajdziesz gotowe do wydruku zadania do I'm done jar oraz komplet pustych kart do wypełnienia.


USTALONE SYGNAŁY
 Żeby uniknąć za każdym razem pytań o wyjście do toalety lub czegoś pożyczyć, wprowadziliśmy u nas w klasie system sygnałów. Dzieci podnoszą określoną liczbę palców, żeby zasygnalizować, że potrzebują wyjść do łazienki, zadać pytanie odnośnie ćwiczenia, lub potrzebują pożyczyć czegoś od kolegi. Kiedy widzę, że ktoś podnosi dwa palce, wiem że chce iść do toalety. Uczeń nie musi nic mówić, a mnie wystarczy jeden gest, żeby mu na to pozwolić. Dzięki temu, sprawnie rozwiązujemy problem. Tablica z sygnałami wisi na klasowej ścianie. 
Jeżeli ten pomysł Ci się podoba i chciałbyś/abyś wprowadzić go u siebie TUTAJ znajdziesz taką samą tablicę w formacie PDF,

Ponadto, wprowadziłam na lekcjach ograniczony czas na zadawanie pytań. Kiedy wyjaśniam uczniom jakieś zagadnienie, lub zadanie do wykonania, mają oni kilka minut na przemyślenie i zadawanie pytań.Oczywiście nie da się uniknąć tych pytań całkowicie, ale jest ich później stanowczo mniej.

Jakie Wy macie sposoby na nieustające pytania Waszych uczniów?

czwartek, 5 stycznia 2017

Jak zaoszczędzić czas na lekcji - praca domowa

Praca domowa - moja zmora. Potrafiła zabrać mi połowę lekcji. Na początku mojej pracy, dawałam się wciągnąć w niekończące się wyjaśnianie pracy domowej i odpowiadanie na pierdylion pytań z nią związanych. A kolejny, związany z tym, ile razy ktoś nie miał pracy domowej, ile może jeszcze nie mieć itp. Żeby najzwyczajniej w świecie nie zwariować, z czasem wypracowałam sobie kilka metod, które ułatwiły mi radzenie sobie z tą kwestią.

 Dzisiaj podzielę się z Wami moimi patentami na zaoszczędzenie czasu na lekcji, związanymi z pracą domową. Niektóre z nich wymyśliłam sama, na niektóre wpadłam w Internecie i postanowiłam wypróbować. Część z nich okazało się niewypałem. Te, które (według mnie) się sprawdzają opisałam poniżej.

Najważniejsza rzecz: trzeba zacząć rok szkolny od przedstawienia prostych i jasnych zasad, dotyczących tej kwestii i ich przestrzegać. Najlepiej na lekcji organizacyjnej wyjaśnić szczegółowo przebieg poszczególnych elementów lekcji, ewentualnie rozdać uczniom spis zasad obowiązujących na Twoich lekcjach. Kiedy uczniowie zrozumieją panujące zasady i przyzwyczają się do nich, będą niektóre czynności wykonywać automatycznie, a Ty zaoszczędzisz dużo czasu.

 Zasady, które sprawdziły się u mnie:

Problem pierwszy: sprawdzanie kto odrobił/przyniósł pracę domową, a kto nie. 

Zazwyczaj trafi się jakiś delikwent, który nie miał natchnienia na odrobienie pracy domowej, ktoś to zapomniał, ktoś, kogo nie było w szkole, ktoś, kto miał problemy, kto ma tylko część pracy domowej itd. Połowa z tych uczniów podnosi rękę, żeby to zgłosić, połowa podchodzi do Twojego biurka żeby się wytłumaczyć i zamieszanie gotowe. Jak temu zaradzić? Mnie pomogły dwie rzeczy:

- tygodniowa lista do sprawdzania pracy domowej - co tydzień, drukuję listę dla klasy, gdzie zaznaczamy, kto odrobił pracę domową (+), kto tego nie zrobił (-), kto był nieobecny (NO), używamy do tego różnych kolorów długopisów (brak pracy oznaczamy na czerwony, jest wtedy od razu widoczny). Listę sprawdza wyznaczony uczeń (zazwyczaj dyżurny), więc ja nie tracę na to czasu. Lista i długopisy leżą zawsze w tym samym miejscu, więc uczniowie sprawnie sobie z tym radzą.
Na liście zapisuję datę, żeby się nie pogubić i wszystkie listy trzymam w jednej teczce (szablon takiej listy możecie pobrać TUTAJ).  

- Homework Board - tablica, na której zaznaczamy, kto i ile razy nie odrobił pracy domowej. Tablica wisi w klasie, więc na każdej przerwie uczniowie mogą sprawdzić, jak wyglądają ich wyniki. Dzięki temu, unikam pytań typu "Ile mam minusów?". Tablicę uzupełnia uczeń, który sprawdza listę pracy domowej, czyli mniej pracy dla mnie. Szablon znajdziesz TUTAJ). Ja daję możliwość zapomnienia o pracy domowej max. 3 razy, dlatego w szablonie są trzy kolumny.

Problem drugi: podawanie prawidłowych odpowiedzi.

Czasem zdarza się, że uczniowie mają problem z zadaniem. Ich odpowiedzi różnią się od siebie i mają wątpliwości, które są dobre. Czy musimy wtedy pisać całą pracę domową na tablicy? Na szczęście nie. W szkołach (szkoły w małych miejscowościach), gdzie pracowałam, większość sal miała już na wyposażeniu projektor/tablicę interaktywną i laptopa. Znów duże ułatwienie dla mnie. Jeśli masz pod ręką takie sprzęty, wystarczy, że wrzucisz na projektor prawidłowo uzupełnioną pracę domową. Wówczas uczniowie mogą ją sami sprawdzić i poprawić ewentualne błędy.
  
 Problem trzeci: zbieranie prac domowych.

Czasem potrafi wywołać trochę zamieszania. Część uczniów spaceruje po sali ze swoimi pracami, część szuka ich w plecakach itd. Ogólny rozgardiasz. Dlatego:

zaznacz na pierwszych zajęciach, że przed rozpoczęciem lekcji, obowiązkiem uczniów jest wyjąć książki i zeszyty oraz przygotować pracę domową,

- przygotuj tacę na pracę domową - po sprawdzeniu poprawności pracy domowej, uczeń, który sprawdza listę, zbiera też prace domowe i umieszcza w tacy biurowej, którą przeznaczyłam do tego celu. Uczniowie nie spacerują po sali i wszystko przebiega sprawnie.

Problem czwarty: uzupełnianie pracy domowej przez uczniów nieobecnych.

Uczniowie, którzy nie odrobili pracy domowej z powodu nieobecności potrafią wprowadzić zamieszanie.  Po raz kolejny, zachęcam tutaj do przedstawienia jasnych zasad na pierwszej lekcji; 
- dajmy uczniom nieobecnym określony czas na odrobienie zaległych prac domowych i zawsze go przestrzegajmy, tak, żeby każdy wiedział (i nie musiał sto razy pytać), na kiedy ma uzupełnić zaległości. Obowiązkiem ucznia jest dowiedzieć się, co było zadane i wykonać zadania. 
Nie ma z tym problemu, kiedy zadajemy ćwiczenia z podręcznika lub zeszytu ćwiczeń. Jednak, jak już wspomniałam w ostatnim wpisie, bardzo często praca domowa, która zadaję jest w formie kserówek. Uczniowie, których nie było w szkole, nie dostają pracy domowej i nie mogą jej uzupełnić. Jest na to sposób:
- teczka z pracami domowymi - w klasie, w dostępnym dla uczniów miejscu, umieściłam plastikową teczkę, do której wkładam, uporządkowane wg dat, prace domowe. Koszt takiej teczki, to parę złotych. A pozwala zaoszczędzić sporo czasu. Jeśli ucznia nie było w szkole, zagląda do teczki i zabiera zaległe prace domowe. Zawsze wrzucam tam przynajmniej jedną kopię więcej, dla tych, którym zdarzy się zgubić kserówkę, a wiecie dobrze, że zdarza się to zaskakująco często ;)

Problem piąty: sprawdzanie poprawności wykonania pracy domowej.

 Generalnie staram się doceniać to, że ktoś mimo błędów, odrobił pracę domową. Staram się też, zadawać takie zadania, które uczniowie mogą zrobić samodzielnie, na podstawie tego, czego nauczyli się na lekcji. Zadaję dodatkowe prace domowe dla osób chętnych i wówczas doceniam zaangażowanie uczniów. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby uczniowie sami sprawdzali poprawność prac domowych.  Ma to kilka zalet. Nie dość, że ja spędzam nad sprawdzaniem mniej czasu, to jeszcze uczniowie mają szansę sami zauważyć, nad czym muszą popracować. Pomaga im w tym Tygodniowa Karta Pracy.
  Taka karta zwiera kilka krótkich zadań domowych na cały tydzień. Przykładową kartę pracy dla podręcznika Starland 2 znajdziecie TUTAJ.  Karta zawiera tabelkę do samodzielnej oceny swojej pracy. Karty rozdaję zawsze na początku tygodnia, dzięki temu uczniowie wiedzą, jakie zadania będą mieć do rozwiązania. Sprawia to, że mają większą motywację do nauki na zajęciach. Wiedzą, że to, czego się nauczą, będzie dla nich przydatne i starają się zapamiętać wiadomości potrzebne do rozwiązania zadań. 
TUTAJ  możesz pobrać darmowy szablon Tygodniowej Karty Pracy.

Ciekawa jestem czy i jak oceniacie prace domowe uczniów. Jak myślicie, czy ocenianie tego, co uczniowie robią w domu jest sprawiedliwe? Wiadomo, że niektórzy z uczniów mogą liczyć na pomoc rodziców/rodzeństwa, inni niekoniecznie.Czekam na Wasze komentarze!

środa, 4 stycznia 2017

Jak zaoszczędzić czas na lekcji - "zjadacze czasu"

Każdy nauczyciel wie, jak szybko ucieka czas na lekcji. Nie wspomnę już nawet o wszystkich świętach, uroczystościach, konkursach itp. dzięki którym niestety tracimy cenne lekcje. A gdzie tu jeszcze wepchnąć jakieś gry? W końcu program zrealizować trzeba. Wszyscy zmagamy się z problemem braku czasu na realizację naszych semestralnych i całorocznych założeń. Mam nadzieję, że seria postów, którą dzisiaj rozpocznę, chociaż trochę pomoże Wam w pracy :) Posty podpowiedzą Wam, jak zaoszczędzić czas na lekcji, dzięki walce z tzw. "zjadaczami czasu".


Jeżeli się zastanowimy, znajdziemy wiele takich "zjadaczy czasu", które pojawiają się na lekcji. Te, które mnie najbardziej dały się we znaki, znajdziecie poniżej:


1. Złe zachowanie - zmora każdego nauczyciela. Brak dyscypliny w klasie, lub nawet jeden niepokorny uczeń, potrafią zrujnować całą lekcję. Ciągłe upominanie, przekrzykiwanie i walka o uwagę uczniów może zabrać mnóstwo czasu. O dyscyplinę na zajęciach należy zadbać od samego początku. Na szczęście istnieją sposoby na poradzenie sobie z trudną klasą. Kilka moich propozycji znajdziesz we wpisie Jak poradzić sobie z trudną klasą.

2. Praca domowa - stały element zajęć. Niedawno zdałam sobie sprawę z tego, jak dużo czasu spędzam na sprawdzaniu pracy domowej. Składa się na to wiele aspektów: zgłaszanie braku pracy domowej, zgłaszanie trudności w wykonaniu zadania, pytania i wątpliwości dotyczące treści, podawanie i wyjaśnianie prawidłowych odpowiedzi itp. Dodatkowo, często rozdawana przeze mnie praca domowa, jest w formie kserówek. Wówczas uczniowie, którzy byli nieobecni i nie dostali ksero, wprowadzają dodatkowe zamieszanie.
Sposoby na zaoszczędzenie czasu przy sprawdzaniu pracy domowej znajdziesz TUTAJ

3. Ciągłe pytania - ktoś nie zrozumie zadania, chce wyjść do toalety, pożyczyć długopis, ktoś chce zasygnalizować, że skończył zadanie itp. Wszystko to wprowadza duże zamieszanie. Jedno pytanie potrafi wyzwolić lawinę kolejnych i wtedy, zamiast prowadzić lekcję wdajemy się w dyskusje, które niekoniecznie są potrzebne. 

4. Podział na grupy - to dopiero jest zamieszanie! Narzekania, próby zmiany grupy, brak współpracy. W dwóch słowach - koszmar nauczyciela. Ale i na to istnieją sposoby. Wcale nie jest tak trudno sobie z tym poradzić. 

5. Przepisywanie - z tablicy, podręcznika itd. Czasem nie możemy się bez tego obyć, to fakt. Czasem jednak, możemy zmniejszyć potrzebę przepisywania do minimum i zaoszczędzić mnóstwo czasu. Wiadomo, że uczniowie mają różne tempo pisania, więc przepisywanie nawet krótkiego fragmentu może trwać wiecznie ;)

6. Przygotowanie materiałów - mam tu na myśli zarówno materiałów dla uczniów, jak i nauczyciela. Kłania się tutaj nasza organizacja :) Musze przyznać, że mnie zdarza się być roztrzepaną i szukać kart obrazkowych w trzech torbach, które ze sobą noszę. Na przerwie masz "dyżur" na korytarzu, więc nie dasz rady przygotować klasy wcześniej. Potem wpadasz do sali i marnujesz 15 minut na ogarnięcie sytuacji. Znacie to?

Zdarzało się tak, że na powyższych czynnościach spędzałam więcej niż połowę lekcji... I co potem? Zaległości, zbyt dużo prac domowych, pośpiech i moja frustracja. W końcu zmobilizowałam się i wymyśliłam lub znalazłam w internecie kilka patentów na radzenie sobie z moimi "zjadaczami czasu lekcyjnego". Sposoby na zaoszczędzenie czasu na lekcji pojawią się na blogu już niebawem!

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Wracamy do pracy - gra na rozruszanie uczniów po świątecznej przerwie

Nasze, tak wyczekiwane wolne, już się skończyło. Wracamy do pracy i szkoły. Pierwsze dni po wolnym bywają ciężkie... wiem to bardzo dobrze. Pewnie większość z Was już odlicza godziny do długiego weekendu, a potem do ferii zimowych. Ale zanim znów zaczniemy odpoczywać, zmotywujmy nieco swoich uczniów do intensywnej pracy przed końcem semestru :) 

Dziś chciałam Wam zaproponować idealną grę na taką rozgrzewkę.


Gra odpowiednia jest dla dzieci w każdym wieku. Oczywiście należy dostosować stopień trudności do poziomu zaawansowania uczniów. Gra daje nam duże możliwości modyfikacji, może służyć do utrwalenia dowolnego słownictwa. Rewelacyjna do powtórki czasowników reprezentujących różne aktywności.  W przypadku starszych uczniów możemy użyć zagadek, działań matematycznych, zgadywanek, które wymagają lepszej znajomości języka.
Wzbudza duże zainteresowanie uczniów, ponieważ nigdy nie wiedzą, co ich czeka. Aby podtrzymać to zainteresowanie, ważne jest, aby nie powtarzać zadań, zagadek czy pytań. Zadania i pytania powinny też być nie do końca poważne. Jeśli uczniowie na Twoich zajęciach będą mięli okazję się pośmiać, na pewno chętnie na nie wrócą następnym razem. W końcu, jako nauczycielom języka obcego, zależy nam, żeby uczniowie cieszyli się z nauki i jego używania.





Pionki
 

Potrzebne materiały: kartki papieru z numerami, lub inne przedmioty służące do wykonania pól gry planszowej. Osobiście używałam dużych piankowych puzzli. Były bardzo praktyczne i wytrzymałe. Poza tym, potrzebujesz zadań, zagadek, kart obrazkowych itp. oraz kostki do gry. Przykładowe karty z zadaniami, gotowe do wydruku, znajdziesz TUTAJ


* Gra przebiega sprawniej, kiedy każdy uczeń ma swoją kostkę do gry. W niektórych podręcznikach (np. Bugs World, wydawnictwa Macmillan), znajdują się gotowe do złożenia kartonowe kostki do gry.W internecie znajdziesz też mnóstwo szablonów gotowych do wydrukowania np. TU



Przebieg gry: z kartek, puzzli lub innych materiałów układamy tor gry planszowej. Pionkami będą uczniowie. Pod parzystymi numerami pól ukrywamy obrazki, pod nieparzystymi zagadki lub zadania do wykonania. Ustalamy kolejność rzucania kostką. Następnie po kolei uczniowie przesuwają się po polach gry, w zależności od wyrzuconej liczby oczek. Jeżeli zależy nam na powtórzeniu cyfr, dzieci powinny na głos mówić, ile oczek wyrzuciły i liczyć pola, po których się poruszają. Następnie nazywają obrazek, lub wykonują zadanie, znalezione pod swoim polem. Jeżeli zrobią to prawidłowo, zostają na danym polu, jeśli nie, wracają na pole, na którym wcześniej stały. Wygrywa osoba, która jako pierwsza dotrze do mety.
 Pomysły na nagrody dla zwycięzców znajdziesz w jednym z moich grudniowych postów pod tym LINKIEM

Udanej zabawy!